O swojej misji sama pisze:
„Nie urodziłem się po to, by być zakonnicą, ani być przełożoną. W projektach Opatrzności miałam być jednym i drugim, ale to nie jest moją racją bytu. Moją racją bytu ma być niczym, piórkiem latającym z wiatrem, ziarnem piasku wzniesionym nad morzem, ale to piórko, to ziarno piasku są posłańcami Nieskończonej Miłości. Tak, moją rolą jest głoszenie dobrej wiadomości na całym świecie, dobrej nowiny, której już nigdy nie może powtórzyć wystarczająco dużo ludzi, dobra nowina, która była powtarzana przez ostatnie dwadzieścia wieków, nie przestając być wiadomością, której wszyscy ludzie muszą się nauczyć: to, że Bóg jest Miłością, a zatem, że On kocha swoje stworzenie. Wiedz o tym, że oznaczałoby to szczęście dla każdego człowieka, szczęście dla ludzi, szczęście dla ludzkości. Ale ludzie nie chcą w to uwierzyć i w ten sposób odmawiają bycia szczęśliwymi – bo rozumy ludzkie, z powodu tego światła, pozostają w ciemności; serca ludzi, z potrzeby tego żaru, pozostają zimne i smutne.”
W marcu 1902 roku S. Ludwika Małgorzata zapytała Jezusa:
„Mój Jezu, powiedz mi, jakie są pragnienia Twego Serca?” Jezus odpowiedział: „Świat staje się zamrożony; egoizm kurczy ludzkie serca; odwrócili się od źródła Miłości i myślą, że są bardzo daleko od Boga; jednak Ja, Nieskończona Miłość, jestem dość blisko, a łono Boskiej Miłości, wszystko nabrzmiałe miłością, musi być otwarte. Pozwól Mi was kochać, a przez was zstępować na świat”.
Małgorzata odpowiedziała: „Mój Jezu, co mogę zrobić dla świata, skoro jestem od niego oddzielona?” Jezus powiedział: „Małgorzato, tajemnica ta przerasta twoją inteligencję, chcę ci ją wyjaśnić. Wcieliłem się, by się zjednoczyć z człowiekiem, umarłem – by go zbawić. Moja ofiara dla zbawienia ludzkości jest nieskończenie potężna, jednakże człowiek – obdarzony wolnością – winien współdziałać z dziełem swego zbawienia. Obfitość mych zasług daje mu w tym celu łaskę skuteczną. Tu jednak odrzuca mą łaskę! Wybieram więc dusze, przyoblekam je w Siebie samego, kontynuuję w nich mą mękę, separuję je od innych dla mego Dzieła, ukazuję im tajniki Miłości i Miłosierdzia i – posługując się już oczyszczonymi – zlewam za ich pośrednictwem na świat nową falę łask i przebaczenia”.
Małgorzata odpowiedziała: „Zbawicielu mój, jestem Twoja, wykorzystaj mnie według Twej woli.”
Przesłanie naszego Pana do duchowieństwa świata
W piątek 6 czerwca 1902 roku w święto Najświętszego Serca Jezus sprawił, że s. Małgorzata odczuwała Jego obecność i prosiła Go, aby dał jej jakieś dusze do kształtowania dla Niego, ale Jezus powiedział do niej:
„- Dam ci mężczyzn, abyś ich kształtowała.
Zupełnie osłupiałam, nie potrafiłam dociec znaczenia tych słów, toteż milczałam, starając się to zrozumieć.
Jezus podejmuje na nowo: – Dam ci kapłanów.
Bardziej jeszcze osłupiała, powiedziałam Mu: – Jezu mój, jakże to zrobię? – Ty się ofiarujesz za moich kapłanów – padła odpowiedź. – W ciągu tej oktawy chcę cię oświecić. Będziesz pisać to, co ci powiem.
Tego poranka: – Kapłan jest istotą, która do tego stopnia jest przyobleczona w Chrystusa, że staje się jakby Bogiem; jest jednak także człowiekiem i takim też ma pozostać. Trzeba by doświadczał słabości, walk, cierpień, pokus, lęków, buntów natury ludzkiej; powinien być świadomy swej nędzy, by mógł być miłosiernym; ma być silnym, czystym, świętym, by móc składać ofiarę.
Mój kapłan powinien mieć serce szerokie, czułe, gorejące, mocne by miłować. Powinien miłować Mnie, swego Mistrza, Brata, Przyjaciela, Pocieszyciela, tak jak Ja go umiłowałem.
Umiłowałem go zaś do tego stopnia, że złączyłem Moje życie z jego życiem, by w końcu stać się posłusznym jego słowu. Ma także miłować moją – i swoją – Oblubienicę: święty Kościół, i to miłością intensywną i zazdrosną, zazdrosną o jej chwałę, o jej czystość, o jej jedność. W końcu ma miłować poszczególne osoby jak swoje dzieci. Żaden ojciec nie ma tylu dzieci co kapłan.
7 czerwca: „Serce mego kapłana ma być gorejącym płomieniem, który zapala i oczyszcza. O, gdyby kaptan przeczuwał te skarby miłości, które Ja dla niego przechowuję! Niech przychodzi do Mnie, niech czerpie z mego Serca i niech się napełnia miłością aż by się przelewała i by rozprzestrzeniała dla świata. Małgorzata Maria (Alacoque) ukazała światu moje Serce; ty go ukaż kapłanom, niech się zbliżą do mego Serca”.
Wieczorem 8 czerwca: Jezus dał mi odczuć wielkość kapłana. Wzięty od ludzi jest on wyniesiony aż do Boga; jest pośrednikiem między człowiekiem a Bogiem, jak Jezus i z Jezusem. Jest – że tak powiem – przemieniony w Jezusa, by dzielić z Nim życie i boskie przywileje. Kapłan wraz z Jezusem jest ofiarą, ekspiacją, żertwą. To szczególne zjednoczenie kapłana z Jezusem sprawia, że jego czynności nabierają nieporównanej doskonałości.
10 czerwca. Po Komunii św. powiedziałam Jezusowi: – Mój Zbawicielu, kiedy nasza święta Siostra Małgorzata Maria (Alacoque) ukazała światu Twe boskie Serce, kapłani Twoi też je ujrzeli, czy to nie wystarczy ?
Jezus mi odpowiedział: „- Chcę im teraz udzielić specjalnego objawienia.”
Zaznajomił mnie następnie z dziełem, które należy wykonać: rozgrzać świat miłością, chce się przy tym posłużyć kapłanami. Powiedział mi: „- JA ICH POTRZEBUJĘ DLA DOKONANIA MEGO DZIEŁA! Po to, by mogli rozpowszechniać Miłość trzeba by sami byli jej pełni, a czerpać ją winni z Serca Jezusa. – Moje Serce jest kielichem krwi mojej; jeśli ktokolwiek ma prawo i obowiązek picia, to właśnie kapłan, który dnia każdego podnosi do ust kielich ołtarzowy; niech przyjdzie do mego Serca i niech pije!”